środa, 17 grudnia, 2025
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Szczecin żyje historią dzieci, które liczą na cud i tomograf

W Szczecinie znowu trwa zbiórka. Tym razem nie na chore dziecko z drugiego końca Polski, nie na schronisko dla zwierząt i nie na nowy sprzęt strażacki. Zbieramy – wszyscy, razem – na tomograf komputerowy dla szpitala „Zdroje”. Dla dzieci. Dla Sary, Julii, Nikoli i Stasia. Dla tych, którzy czekają nie na święta, nie na wakacje, tylko na szansę – dosłownie – przeżycia.

Zbiórka, prowadzona przez Fundację Siepomaga, ruszyła 3 listopada. W kilka dni wsparło ją już kilkaset osób. Ludzie z całej Polski – ci, którzy mają dzieci, i ci, którzy po prostu nie potrafią być obojętni. Na liczniku niecałe 42 tysiące złotych. Brakuje jeszcze ponad 3,4 miliona. Cel: zakup nowoczesnego tomografu, bez którego lekarze nie są w stanie przeprowadzać kluczowych operacji.

Dla 10-letniej Sary każdy dzień bez sprzętu to krok bliżej paraliżu. Dla Nikoli – to kolejne godziny bólu i niepewności. Dla ich rodziców – bezsenne noce i pytanie, jak to możliwe, że w XXI wieku dzieci w europejskim mieście muszą czekać na cud, bo szpital nie ma tomografu.

Sara, Julia, Nikola i Staś – te dzieci nie mogą już dłużej czekać… Tylko tu, w Szczecinie, w Szpitalu Zdroje można wykonać operację, która uratuje ich życie. Można… ale tylko w teorii. W rzeczywistości niezbędny do przeprowadzenia zabiegu tomograf zepsuł się ponad rok temu! Od tego czasu dzieci wciąż czekają. Czekają na swoją szansę na życie (…). Niestety to ogromny koszt – aż 3,5 miliona złotych. Szpital nie jest w stanie samodzielnie pokryć kwoty aparatury. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Czas płynie, a stan zdrowia Pacjentów jest coraz gorszy. Dzieci po prostu nie mogą czekać dłużej… Wymagający precyzji zabieg, który uratuje ich życie nie może być przeprowadzony bez nadzoru tomografu. W imieniu szpitala i zrozpaczonych rodziców zwracamy się o wsparcie do Was, drodzy Darczyńcy. Wierzymy, że wspólnymi siłami możemy dokonać niemożliwego. Pomóżcie nam wygrać tę dramatyczną walkę z czasem i uratować ludzkie życie – tak brzmi dramatyczny apel organizatorów zbiórki.

I tak – ten felieton nie jest tylko o szpitalu. To tekst o nas. O społeczeństwie, które wciąż potrafi działać wspólnie, ale też o władzy, która wciąż nie potrafi się wstydzić.

Bo gdzieś w tle tego dramatu, w biurach z widokiem na centrum miasta, działa Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego. Ten sam urząd, który nadzoruje szpitale wojewódzkie – w tym „Zdroje”. Ten sam, który – jak się okazuje – nie ma problemu z wydawaniem miliona złotych na dwa kampery. W dokumentach brzmi to szumnie: Mobilne Centra Promocyjno-Informacyjne. Na papierze – promocja innowacji i wsparcie dla przedsiębiorców. W praktyce – pojazdy, które odwiedzają festyny, a czasem, jak mówią świadkowie, również imprezy masowe w rodzaju Poland Rock. Problem? Urząd nie chce pokazać ewidencji ich wykorzystania. Bo to „dokument wewnętrzny”. Wewnętrzny? Naprawdę? Wydatki z pieniędzy publicznych? W czasie, gdy dzieci nie mają dostępu do diagnostyki, a organizatorzy zbiórki w porozumieniu ze szpitalem liczą na wpłaty po 10 zł z całej Polski? Nie sposób nie zapytać: ile takich kamperów trzeba by sprzedać, by kupić tomograf, a dzieci mogłyby dostać szansę na normalne życie? To właśnie urząd odpowiada za stan wojewódzkich placówek zdrowia. A więc – za to, że sprzęt się psuje i nie ma pieniędzy na jego wymianę.

To nie pierwszy raz, gdy Zachodniopomorskie społeczeństwo ratuje to, co państwo i samorząd zaniedbały. Zbieraliśmy na respiratory w czasach covidowych, zbieraliśmy na oddziały onkologii, zbieraliśmy na pomoc dziesiątkom dzieci i dorosłych. I zbieramy dalej, bo jak widać – to jedyny system, który naprawdę działa.

Paradoks naszych czasów jest taki, że o życiu dzieci decydują dziś lajki, udostępnienia i przelewy. Im szybciej zrzutka się rozniesie po sieci, tym większa szansa, że uda się kupić tomograf, zanim ktoś umrze. Brzmi dramatycznie? Bo takie właśnie jest. Szczecin żyje tą historią – historią dzieci, które liczą na cud. Ale mimo wszystko, nadal mają w sobie wielką moc. Moc, której nie ma żaden marszałek, żaden urzędnik i żaden polityk. Moc wspólnoty. Bo gdy instytucje zawodzą, to właśnie my – zwykli ludzie – budujemy prawdziwe państwo. I może w tym wszystkim jest jeszcze jakaś nadzieja.

Zbiórkę można wesprzeć tutaj:

 

 

Kampery za milion złotych. Urząd Marszałkowski w Szczecinie znowu ma problem z przejrzystością?

Popularne Artykuły