niedziela, 13 września, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Czy tak powinno wyglądać badanie problemów społecznych? Policka ankieta nie da wiarygodnej informacji

Na pierwszy rzut oka wygląda jak poważna internetowa ankieta dla mieszkańców. Sporo pytań, odpowiedzi wybierane jednym kliknięciem, formularz przygotowany w popularnym serwisie Webankieta i zachęta, aby poświęcić na jego wypełnienie około trzech minut. Po dokładniejszym przyjrzeniu się konstrukcji formularza widać jednak, że nie jest to wyłącznie niewinna sonda opinii. Ankieta dotyka alkoholu, papierosów i e-papierosów, narkotyków i dopalaczy, hazardu, przemocy domowej, cyberprzemocy, korzystania z internetu, dobrostanu psychicznego, myśli i prób samobójczych, a także korzystania ze sztucznej inteligencji. To szeroki katalog zagadnień. Czy mieszkańcy mogą dokładnie się wypowiedzieć w tak szerokiej problematyce? Czy sposób zebrania tych odpowiedzi pozwala następnie wyciągać z nich wiarygodne wnioski o sytuacji całej gminy? A skoro to ankieta dla mieszkańców gminy, to dlaczego może ją wypełnić każdy? Nawet mieszkaniec Katowic, czy Moskwy i „dla beki” zaznaczać cokolwiek?

Sama ankieta nie jest z definicji zła ani bezużyteczna. Może dostarczyć interesującego materiału o opiniach mieszkańców i ich własnych doświadczeniach. Nie powinna jednak być traktowana jako samodzielny pomiar rzeczywistej skali problemów społecznych w gminie. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom wskazuje wprost, że lokalna diagnoza powinna wykorzystywać zarówno metody ilościowe, jak i jakościowe, a jednym z podstawowych elementów jest analiza danych zastanych pochodzących między innymi od policji, placówek leczniczych, zespołów interdyscyplinarnych, komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, ośrodków pomocy społecznej czy organizacji pozarządowych. Ankieta mieszkańców jest zatem jednym z elementów diagnozy, a nie jej zamiennikiem. Czy w Policach będzie podobnie?

Największy problem nie znajduje się w pojedynczym pytaniu

Formularz ankiety jest rozbudowany tematycznie. Pytania dotyczą między innymi częstotliwości spożywania alkoholu, palenia tradycyjnych papierosów i e-papierosów, zażywania narkotyków lub dopalaczy, znajomości osób uzależnionych, korzystania z internetu, hazardu, przemocy domowej, cyberprzemocy oraz kondycji psychicznej. Pojawiają się również pytania dotyczące napojów energetycznych i sztucznej inteligencji. W części dotyczącej internetu respondent ma ocenić między innymi, czy korzysta z sieci dłużej, niż planował, czy zaniedbuje obowiązki domowe z powodu internetu oraz czy uważa, że powinien ograniczyć korzystanie z sieci. W innym miejscu pytania dotyczą myśli i prób samobójczych.

To pokazuje ambicję objęcia badaniem wielu sfer życia mieszkańców, ale jednocześnie rodzi pytanie o cel badania. Jeżeli ankieta ma być elementem przygotowania lokalnej diagnozy problemów uzależnień, trzeba jasno określić, które pytania mają później odpowiadać na konkretne pytania diagnostyczne i jakie decyzje samorządu mają zostać na ich podstawie podjęte. KCPU podkreśla, że dobra diagnoza powinna rozpoczynać się od określenia potrzebnych wskaźników, źródeł danych i zakresu problemów, a dopiero później od wyboru odpowiednich technik badawczych. W przypadku Polic można więc postawić zasadnicze pytanie: czy celem jest poznanie opinii mieszkańców o problemach społecznych, czy oszacowanie skali występowania konkretnych zjawisk? To dwa różne zadania. Do pierwszego wystarczy dobrze skonstruowana konsultacyjna ankieta. Do drugiego potrzebna jest znacznie bardziej rygorystyczna metodologia.

Internetowa ankieta otwarta nie jest reprezentatywnym badaniem mieszkańców

To prawdopodobnie najważniejsza uwaga metodologiczna. Jeżeli formularz jest dostępny publicznie w internecie, a mieszkańcy sami decydują, czy go wypełnią, mamy do czynienia z próbą ochotniczą, a więc z mechanizmem samoistnej selekcji respondentów. Osoby szczególnie zaciekawione tematem, niemające osobistych doświadczeń z uzależnieniem, przemocą albo innymi problemami społecznymi, mogą znacznie częściej poświęcić czas na udział w badaniu niż osoby, które mają problemy i nie lubią o nich mówić lub się do niech przyznawać – nawet jeśli mówimy o ankiecie anonimowej. Wówczas wynik takiej ankiety może być bardzo interesujący, a zarazem bardzo mylny: „60 proc. mieszkańców gminy uważa, że na terenie Polic nie ma problemów”. Tylko czy to będzie wiarygodne?

W profesjonalnym badaniu należałoby określić populację, sposób doboru próby, jej liczebność oraz strukturę. Można zastosować specjalistyczny dobór ankietowanych, a następnie sprawdzić strukturę respondentów pod względem wieku, płci, miejsca zamieszkania czy innych zmiennych istotnych dla analizy. Samo późniejsze porównanie wyników z demografią gminy nie rozwiązuje całkowicie problemu selekcji. Ważenie danych może częściowo poprawić strukturę próby, lecz nie usuwa wszystkich skutków tego, że do badania zgłosiły się osoby zainteresowane udziałem.

„Ile zna Pan(i) osób uzależnionych?” nie mierzy skali uzależnienia

Jedno z pytań widocznych w formularzu zadaje pytanie, ile osób z miejscowości respondent zna osobiście i uważa za uzależnione od alkoholu. Podobne pytanie pojawia się w odniesieniu do narkotyków lub dopalaczy oraz przemocy domowej. To pytanie może dostarczyć informacji o społecznej widoczności problemu, lecz nie jest dobrym narzędziem do pomiaru jego rzeczywistej skali. Respondent nie musi przecież posiadać wiedzy pozwalającej stwierdzić, że konkretna osoba jest uzależniona. Termin „uzależniony” może być rozumiany potocznie, a nie klinicznie. Ba – może się opierać na sąsiedzkich plotkach, czy też „nielubieniu” się nawzajem. Dwie osoby obserwujące dokładnie takie samo zachowanie mogą zupełnie inaczej zakwalifikować je jako uzależnienie.

Dodatkowo mamy tutaj efekt sieci społecznej. Jedna osoba może znać pięć osób z problemem, druga żadnej, a trzecia znać jedną osobę, która z kolei jest znajomym wielu mieszkańców. Nie można z tego wyliczyć liczby uzależnionych w gminie. Znacznie lepsze byłoby rozdzielenie kilku kwestii: osobistego kontaktu z problemem, obserwowania problemu w najbliższym otoczeniu, oceny jego częstotliwości oraz własnych doświadczeń respondenta. Do tego należałoby dołączyć dane instytucjonalne, które pozwalają zobaczyć rzeczywiste interwencje, zgłoszenia, leczenie, procedury związane z przemocą czy działania komisji. KCPU właśnie tak opisuje konstrukcję lokalnej diagnozy, wskazując na konieczność korzystania z wielu źródeł danych.

Alkohol: częstotliwość picia to zdecydowanie za mało

Pytanie „Jak często spożywa Pan(i) alkohol?” jest proste, lecz diagnostycznie ograniczone. Dwie osoby mogą odpowiedzieć „kilka razy w tygodniu”, a ich rzeczywisty model picia może wyglądać całkowicie inaczej. Jedna może wypijać niewielką ilość alkoholu przy posiłku, druga może regularnie spożywać duże ilości alkoholu jednorazowo.

Jeżeli celem jest rozpoznanie ryzykownego lub szkodliwego wzoru picia, potrzebne są pytania dotyczące ilości alkoholu, częstotliwości spożywania większych ilości podczas jednej okazji, utraty kontroli, konsekwencji picia oraz sytuacji, w których alkohol powoduje problemy w życiu rodzinnym, zawodowym czy społecznym. KCPU udostępnia między innymi narzędzie AUDIT służące do oceny ryzyka związanego ze spożywaniem alkoholu. Właśnie tutaj widać różnicę między ankietą informacyjną a narzędziem diagnostycznym. Pytanie o częstotliwość jest dobrym punktem wyjścia. Samo w sobie nie pozwala jednak odpowiedzieć na pytanie, ilu mieszkańców pije ryzykownie, ilu może wymagać interwencji, a ilu spożywa alkohol bez istotnych konsekwencji.

Narkotyki i dopalacze również wymagają większej precyzji

Podobnie skonstruowano pytanie o częstotliwość zażywania narkotyków lub dopalaczy. Respondent może zaznaczyć między innymi, że korzysta z nich codziennie, kilka razy w tygodniu, kilka razy w miesiącu, kilka razy w roku, raz w życiu albo nigdy.

Taki rozkład odpowiedzi może pokazać deklarowaną częstotliwość używania, ale nie odpowie na kilka zasadniczych pytań. Nie wiemy, o jakie substancje chodzi, w jakiej grupie wieku występują, czy mamy do czynienia z używaniem eksperymentalnym, okazjonalnym czy problemowym, w jakich okolicznościach dochodzi do używania i jakie konsekwencje ono powoduje. W przypadku lokalnej polityki profilaktycznej te informacje mogą mieć zasadnicze znaczenie.

Jeszcze ważniejsza jest kwestia młodzieży. KCPU wskazuje, że w diagnozach lokalnych badania ankietowe prowadzi się między innymi wśród młodzieży, a w przypadku dorosłych stosuje się czasem wywiady kwestionariuszowe. Nie oznacza to, że ankieta wyłącznie dla dorosłych jest błędna. Oznacza jednak, że jeżeli samorząd chce uzyskać pełniejszy obraz problemów związanych z używaniem substancji psychoaktywnych, powinien rozważyć osobne, właściwie zaprojektowane badanie młodzieży.

Pytania o przemoc i samobójstwo wymagają szczególnej ostrożności

Jeszcze większą uwagę należy zwrócić na pytania dotyczące przemocy domowej oraz zdrowia psychicznego. W ankiecie pojawia się pytanie, czy respondent w ciągu ostatniego roku doświadczył przemocy domowej, a także czy sam stosował przemoc. Jest również zestaw pytań dotyczących zaburzeń snu, prób samobójczych i myśli samobójczych. Nie chodzi o to, aby takich pytań nie zadawać. Przeciwnie, mogą one być niezwykle ważne. Ich obecność wymaga jednak szczególnej odpowiedzialności metodologicznej i komunikacyjnej. Przy pytaniach dotyczących przemocy trzeba jasno określić, jakie zachowania są rozumiane jako przemoc, a przy pytaniach dotyczących samobójstwa trzeba zadbać o odpowiedni kontekst oraz przekazanie respondentowi informacji, gdzie może uzyskać pomoc, jeżeli samo pytanie uruchomi kryzys lub potrzebę kontaktu ze specjalistą.

W przypadku tak wrażliwych zagadnień odpowiedź „tak / nie / trudno powiedzieć” może być zbyt uboga. Warto rozważyć osobne pytania dotyczące rodzaju doświadczenia, częstotliwości, relacji ze sprawcą oraz możliwości uzyskania pomocy. Jednocześnie trzeba uważać, aby nadmierna szczegółowość nie zwiększała ryzyka identyfikacji respondenta w małej społeczności.

„Anonimowa” nie oznacza automatycznie „bez danych”

Urząd określa ankietę „anonimową”, wskazując, że formularz nie zbiera danych identyfikujących takich jak imię, nazwisko czy adres e-mail, a informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych zostały odesłane do strony BIP Polic. To istotny element, którego nie należy pomijać w ocenie. Nie można jednak przyjąć zasady, że brak pola „imię i nazwisko” automatycznie oznacza pełną anonimowość techniczną. Sam Webankieta wskazuje, że w określonych konfiguracjach eksport wyników może zawierać między innymi adres IP, stronę odsyłającą, informacje o przeglądarce oraz systemie operacyjnym. UODO wskazuje natomiast, że adres IP może stanowić dane osobowe, jeżeli przy użyciu dostępnych środków pozwala na pośrednią identyfikację osoby. Kto tu jest Administratorem Danych Osobowych (np. Urząd Miejski w Policach, Ośrodek Pomocy Społecznej czy zewnętrzna firma badawcza na zlecenie gminy?). Mimo że ankieta jest opisana jako „anonimowa”, zbieranie danych przez zewnętrzny serwis (webankieta.pl) wiąże się z zapisywaniem adresów IP/cookies, co wymaga odpowiedniej klauzuli informacyjnej RODO na progu ankiety.

Dlatego prawidłowe pytanie nie brzmi: „Czy ankieta nie pyta o imię i nazwisko?”. Powinno brzmieć: „Jakie dane techniczne są faktycznie zapisywane, kto jest ich administratorem, w jakim celu są przetwarzane, jak długo są przechowywane i czy są wykorzystywane podczas analizy wyników?”. Jeżeli administrator rzeczywiście wyłączył możliwość gromadzenia danych pozwalających na identyfikację respondentów i nie łączy odpowiedzi z innymi informacjami, sytuacja może wyglądać inaczej. Tego nie da się jednak ustalić wyłącznie na podstawie samego wyglądu formularza.

Trzy minuty brzmi dobrze, ale dla diagnozy nie powinno być najważniejsze

Hasło, że ankieta zajmuje około trzech minut, jest bardzo dobre z punktu widzenia promocji. Mieszkaniec łatwiej kliknie w formularz, który ma zająć kilka minut, niż w zapowiedź kilkunastominutowego badania. Tyle że szybkość nie powinna być głównym kryterium projektowania narzędzia, które ma później służyć do opisu problemów społecznych. To nie świadczy dobrze o jakości badania. Jeżeli badanie ma być jedynie krótką konsultacją społeczną, jest to rozsądne rozwiązanie. Jeżeli ma stanowić jeden z podstawowych materiałów do lokalnej diagnozy, należałoby przede wszystkim zadbać o trafność pytań, reprezentatywność próby i możliwość zestawienia odpowiedzi z danymi obiektywnymi.

Na szczególną uwagę zasługują pytania dotyczące sztucznej inteligencji. Respondenci są pytani o częstotliwość korzystania z narzędzi takich jak ChatGPT czy Gemini, o zastosowanie AI oraz o to, czy weryfikują treści generowane przez takie systemy. To może być interesujący element szerszej diagnozy społecznej. Nie należy jednak automatycznie traktować częstotliwości korzystania ze sztucznej inteligencji jako wskaźnika uzależnienia czy problemu społecznego. Sam fakt częstego korzystania z AI niczego takiego nie dowodzi – dziś takie narzędzia znajdziemy w każdym komputerze, podczas pracy niekiedy nawet nie wiemy, że jesteśmy wspierani narzędziami AI. Można codziennie używać takiego narzędzia w pracy i nie wykazywać żadnego problemowego wzorca zachowania.

Jeżeli pytania te mają służyć badaniu kompetencji cyfrowych albo świadomości ryzyka związanego z generatywną AI, powinny być opisane właśnie w takim kontekście. Włączenie ich do jednego formularza z alkoholem, narkotykami, przemocą i próbami samobójczymi może natomiast sprawiać wrażenie, że wszystkie te zjawiska są częścią jednego porządku diagnostycznego.

Co można było zrobić lepiej? Wszystko!

Pierwszą warstwą powinny być badania mieszkańców, ale zaprojektowane tak, aby można było powiedzieć, kogo właściwie przebadano. Warto byłoby ustalić minimalną liczebność próby, strukturę demograficzną oraz sposób dotarcia do respondentów. Ankieta internetowa może pozostać jednym z kanałów, jednak obok niej można zastosować kontrolowany dobór respondentów albo dodatkowe wywiady.

Druga warstwa to młodzież. Jeżeli celem jest diagnoza problemów związanych z uzależnieniami, nie powinno się opierać całego obrazu na odpowiedziach dorosłych mieszkańców. Badanie szkolne, przeprowadzone anonimowo i zgodnie z odpowiednimi standardami, pozwoliłoby zobaczyć zjawiska z perspektywy osób, których doświadczenia dorośli znają często jedynie pośrednio. KCPU wskazuje badania młodzieży jako jeden z wykorzystywanych elementów lokalnej diagnozy.

Trzecia warstwa powinna mieć charakter jakościowy. Kilka dobrze przeprowadzonych rozmów z pracownikami pomocy społecznej, policjantami, pedagogami, psychologami, terapeutami, lekarzami, przedstawicielami organizacji społecznych czy osobami pracującymi z rodzinami może wyjaśnić, dlaczego określone zjawisko rośnie albo maleje. Sama ankieta pokazuje przede wszystkim „ile” i „jak często”. Rozmowa pozwala często zrozumieć „dlaczego” i „w jaki sposób”.

Dopiero po połączeniu tych źródeł powstaje diagnoza, która może rzeczywiście powiedzieć coś wartościowego o Policach.

Najuczciwsza ocena przesłanego formularza nie brzmi: „to zła ankieta”. Bardziej trafne byłoby stwierdzenie, że jest to narzędzie o bardzo szerokim zakresie tematycznym, które może dostarczyć samorządowi interesujących informacji o deklaracjach i doświadczeniach uczestników, ale jego wyniki trudno będzie uznać za szczegółowe, wyczerpujące, a co za tym idzie, wiarygodne. Największym zagrożeniem nie jest pojedyncza literówka czy niezbyt szczęśliwe sformułowanie. Znacznie ważniejsze jest to, czy ktoś później nie potraktuje wyników dobrowolnej ankiety internetowej jako reprezentatywnego obrazu całej społeczności. Taki błąd może prowadzić do wniosków znacznie dalej idących niż pozwala na to metoda badawcza.

Dobra diagnoza lokalna nie polega przecież na tym, aby zadać mieszkańcom jak najwięcej pytań. Polega na tym, aby po zakończeniu badania móc z odpowiednią pewnością powiedzieć, jakie problemy rzeczywiście występują, jak duża jest ich skala, kogo dotyczą, gdzie występują najczęściej, jakie są ich przyczyny i czy działania prowadzone przez gminę odpowiadają na rzeczywiste potrzeby mieszkańców. Właśnie taki standard wskazuje KCPU, traktując diagnozę jako punkt wyjścia do racjonalnego projektowania lokalnych programów, a nie jako prostą sumę odpowiedzi z internetowego formularza. W tym wypadku nie wiadomo nawet, czy odpowiadają mieszkańcy Polic, Suwałk, Rzeszowa, czy innego miasta.

Popularne Artykuły