Wczoraj odbyło się posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Policach, poświęcone sprawie legalności mandatu radnego Wojciecha Dudka. Radny złożył obszerne wyjaśnienia i odpowiadał na pytania członków komisji. Sprawa toczy się pod presją czasu – wojewoda zachodniopomorski wyznaczył radzie miejskiej 30-dniowy termin na podjęcie uchwały w tej sprawie, a wcześniej to sama rada zobowiązała komisję rewizyjną do przedstawienia stanowiska do końca lipca.
W trakcie obrad postawiono dwa wnioski formalne. Pierwszy dotyczył wykluczenia radnego Dudka z czynnego udziału w pracach komisji – choć radny wcześniej sam zadeklarował, że wyłącza się z głosowań w tej sprawie. Wniosek nie przeszedł, przepadając stosunkiem głosów 3:2. Drugi wniosek – o zlecenie niezależnej opinii prawnej, sporządzonej przez kancelarię niezwiązaną stosunkiem pracy z gminą Police – przyjęto jednogłośnie.
W czasie obrad komisji pasł wniosek o niezależną opinię, wnioskodawca zastrzegał, że zależy mu na dotrzymaniu terminu narzuconego przez wojewodę:
– Bardzo bym prosił o to, żeby ta opinia była dwudziestego trzeciego do następnej komisji, żebyśmy mogli ją mieć, jeżeli chcemy tą niezależność.
Tylko… kto właściwie wybierze kancelarię i na jakiej podstawie?
W dyskusji pojawił się też głos przypominający, że każda opinia prawna zlecona przez komisję będzie i tak formalnie zlecona przez burmistrza, bo to on jako jedyny może zawierać umowy w imieniu gminy. Opinia zatem będzie wykonywana na zlecenie burmistrza, więc będzie sporządzona przez mecenasa, który będzie związany stosunkiem prawnym nie z radą miejską, ale z burmistrzem. Tym samym, który zrobiłby wiele, by ocalić mandat radnego ze swojego środowiska politycznego.
Sekretarz gminy przypomniała dokładne ramy czasowe:
– Do końca lipca rada miejska zobowiązała komisję rewizyjną, żeby już przedstawiła radzie miejskiej swoje stanowisko. Wojewoda dał radzie miejskiej 30 dni na to, aby podjęła stosowną uchwałę.
Na pytanie, czy termin wyznaczony przez wojewodę można przesunąć, odpowiedziała jednoznacznie:
– Jest to termin, którego nie powinniście państwo przekraczać nawet o jeden dzień.
Kuriozalna przerwa
Do najbardziej nietypowego momentu obrad doszło jeszcze przed głosowaniem drugiego wniosku. Jak relacjonuje radna Żaneta Ostrowska, radna Ewa Ignaczak poprosiła przewodniczącego o pięciominutową przerwę, po czym zabrała radnych klubu KO oraz sekretarz gminy na korytarz na osobną naradę. Po powrocie na salę, na pytanie o cel przerwy, radna odpowiedziała, że „chodziło o przepisy”.
W zamieszaniu, jakie ta sytuacja wywołała wśród pozostałych radnych, dało się słyszeć: „on chyba jest niepodłączony”, „nie wychodź, nie wolno”, „trzeba zmienić przewodniczącego” – padały uwagi, gdy nie było jasne, kto w danym momencie prowadzi obrady.
– Po raz pierwszy się spotykam z takim trybem pracy komisji – dało się słyszeć komentarze i pytania, czy przerwy na „narady klubowe” w trakcie posiedzenia komisji rewizyjnej są w ogóle zgodne ze statutem i procedurą.
Żaneta Ostrowska to zachowanie oceniła jednoznacznie:
– Dziś autorytet przewodniczącego komisji rewizyjnej został mocno nadszarpnięty. Członkini zespołu decyduje o przerwie, informuje, kto ma z nią wyjść.
Zwróciła też uwagę, że gdyby przerwa rzeczywiście dotyczyła interpretacji przepisów, powinien w niej uczestniczyć cały skład komisji, a nie wybrana grupa radnych.
Trzy zarzuty i obszerna obrona radnego Dudka
Wojciech Dudek przygotował na posiedzenie pisemne wyjaśnienia, odnoszące się do trzech zarzutów postawionych w piśmie wojewody.
Pierwszy zarzut dotyczył mienia wykorzystywanego przez radę osiedlową nr 5, klub „Hektor” oraz klub seniora przy ul. Wróblewskiego. Radny wyjaśnił, że organizacje te działają w lokalach należących do Spółdzielni Mieszkaniowej „Chemik” w Policach, użyczanych im przez spółdzielnię „po kosztach”, bez zysku dla spółdzielni – a więc, jego zdaniem, z wykorzystaniem mienia spółdzielni, a nie mienia komunalnego, co wyklucza zastosowanie art. 24f ustawy o samorządzie gminnym.
Drugi zarzut dotyczył nieruchomości gruntowych pozostających w użytkowaniu wieczystym. Radny powołał się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, który uchylił zarządzenie zastępcze wojewody o wygaszeniu mandatu prezesa innej spółdzielni mieszkaniowej. Zacytował z tego wyroku obszerny fragment dotyczący natury prawnej użytkowania wieczystego: „mając (…) na uwadze cel uregulowania objętego hipotezą art. 24f ustawy o samorządzie gminnym, nie można uznać, by prowadzenie działalności gospodarczej z wykorzystaniem użytkowania wieczystego było korzystaniem z mienia komunalnego”.
Trzeci zarzut dotyczył umowy między gminą a spółdzielnią „Chemik” o zarządzanie nieruchomością wspólną (siedziba rady osiedla nr 7). Radny argumentował, że obowiązek powierzenia takiego zarządzania wynika wprost z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a wynagrodzenie spółdzielni – według umowy z 2004 roku, 85,40 zł brutto, waloryzowane corocznie wskaźnikiem GUS – stanowi wyłącznie zwrot kosztów utrzymania nieruchomości, a nie realny zarobek.
Pojawiał się też argument, że w poprzednich latach było podobnie i… nikt się nie czepiał.
Trafnie to skomentowała mieszkanka Polic, Jagoda Gmachowska:
– Pan Radny Wojciech Dudek argumentował, że w poprzednich latach również inne osoby pełniące mandat radnego zasiadały w zarządach spółdzielni mieszkaniowych i jednocześnie podpisywały dokumenty dotyczące relacji tych spółdzielni z Gminą Police, a mimo to ich mandaty nie były kwestionowane. W mojej ocenie nie jest to argument przekonujący. To, że w przeszłości podobne przypadki nie zostały poddane ocenie lub nie wywołały reakcji właściwych organów, nie oznacza, że obecnie nie należy ich rzetelnie zbadać. Standardy życia publicznego nie mogą opierać się wyłącznie na stwierdzeniu, że „tak było od lat”. Uważam, że standardy życia publicznego powinny opierać się przede wszystkim na obowiązujących przepisach, przejrzystości działań i odpowiedzialności osób pełniących funkcje publiczne. Nie przekonały mnie również argumenty dotyczące niewielkiej wartości aneksu czy konieczności jego podpisania z uwagi na nieobecność jednego z członków zarządu. Szanuję, że zostały przedstawione, jednak pozostawiły we mnie więcej pytań niż odpowiedzi. To oczywiście wyłącznie moja osobista ocena jako mieszkanki obserwującej przebieg posiedzenia – skomentowała.
Co ważne: ani radny Wojciech Dudek, ani pozostali radni uczestniczący w pracach komisji nie pochylili się nad jednym z argumentów, który pojawił się we wniosku do wojewody o wygaszenie mandatu – chodzi mianowicie o sprawdzenie, czy spółdzielnia mieszkaniowa w jakakolwiek sposób korzysta bezumownie z mienia gminy. Gdyby tak było, sprawa mandatu byłaby przesądzona na niekorzyść Wojciecha Dudka – tu orzecznictwo sądów jest jednoznaczne.
Cień sprawy biblioteki
W dyskusji pojawił się też wątek innej, wcześniejszej sprawy – dotyczącej biblioteki – w której opinia prawna przygotowana dla gminy została później całkowicie podważona zarówno przez Wojewódzki Sad Administracyjny w Szczecinie, jak i prokuratora, który wszczął śledztwo w tej sprawie, w koneksje ewentualnego przekroczenia uprawnień przez urzędnika.
Prawnik obsługujący urząd miejski, odpowiadając na wątpliwości radnych co do rzetelności przyszłej opinii, przypomniał, że radcowie prawni i adwokaci wykonują zawód zaufania publicznego i z definicji działają niezależnie od tego, kto formalnie zleca im opinię. Zastrzegł też wyraźnie, że nawet najbardziej autorytatywna opinia prawna nie przesądza, jak zagłosują poszczególni radni:
– Każdy zawsze głosuje według własnego uznania – padł argument ze strony prawnika UMiG.
Obrady komisji przerwano do 23 lipca, godz. 9:00. Do tego czasu gmina ma pozyskać niezależną opinię prawną, tak by komisja mogła zapoznać się z nią przed kolejnym posiedzeniem i zdążyć przedstawić radzie miejskiej swoje stanowisko przed upływem terminu wyznaczonego przez wojewodę.





