W Kamieńcu narasta konflikt wokół planowanej budowy biogazowni z węzłem fermentacyjnym. Mieszkańcy twierdzą, że o inwestycji dowiedzieli się dopiero wtedy, gdy postępowanie administracyjne było już w toku i zarzucają władzom gminy pominięcie ich w całym procesie.
Sołtys wsi Angelika Nazimek, występując w imieniu mieszkańców, skierowała do wójt gminy Kołbaskowo pismo z żądaniem przeprowadzenia konsultacji społecznych, sporządzenia raportu oddziaływania inwestycji na środowisko oraz udostępnienia pełnej dokumentacji sprawy. Jak podkreślają mieszkańcy, urząd powiadomił o postępowaniu wyłącznie właścicieli sąsiednich działek – w tym przypadku głównie archidiecezję i siostry zakonne – którzy jednak nie mieszkają na terenie wsi i, jak mówią sami zainteresowani, są wobec sprawy obojętni. Sami mieszkańcy Kamieńca nie mieli, ich zdaniem, żadnej realnej możliwości zabrania głosu.
Szczególne wątpliwości budzi sposób, w jaki prowadzona jest cała procedura. Inwestycja pierwotnie była przedstawiana jako biogazownia rolnicza o mocy nieprzekraczającej 499 kW i powierzchni około 0,5 hektara. Taki zakres pozwalał na zastosowanie uproszczonych procedur administracyjnych, z pominięciem pełnej oceny oddziaływania na środowisko. Teraz jednak inwestor wystąpił o odrębną decyzję środowiskową dotyczącą budowy węzła fermentacyjnego, co w praktyce oznacza rozszerzenie całego przedsięwzięcia do około 1,5 hektara.
Mieszkańcy nie kryją, że w ich ocenie mamy do czynienia z celowym rozbiciem inwestycji na etapy, tak by uniknąć pełnej, bardziej wymagającej procedury środowiskowej. W piśmie do gminy powołują się na aktualne orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące tego typu praktyk. Wprost mówią, że taki sposób prowadzenia procesu inwestycyjnego to obchodzenie prawa, a nie zwykła optymalizacja formalności – i oczekują od gminy jednoznacznego stanowiska w tej sprawie, a nie odsyłania ich do przepisów proceduralnych.
Sołectwo domaga się konsultacji społecznych z udziałem mieszkańców Kamieńca, Rosówka, Moczył i Pargowa oraz zobowiązania inwestora do przygotowania pełnego raportu środowiskowego – obejmującego również wpływ inwestycji na obszary Natura 2000 oraz ocenę możliwych skutków transgranicznych, ze względu na bliskość granicy z Niemcami. Wśród obaw mieszkańcy wymieniają zwiększony ruch ciężarówek, ryzyko uciążliwych odorów, możliwość awarii instalacji, spadek wartości nieruchomości oraz sąsiedztwo terenów chronionych i ujęcia wody. W piśmie przywołano też przykłady awarii biogazowni, do jakich dochodziło w ostatnich latach w innych częściach Polski.
Wójt gminy Kołbaskowo Małgorzata Schwarz, w opublikowanej 27 lipca informacji o toczącym się postępowaniu, wyjaśniła, że liczba stron postępowania nie przekracza dziesięciu, dlatego zgodnie z przepisami zawiadomienia trafiają wyłącznie do podmiotów mających status strony – czyli właścicieli nieruchomości znajdujących się w obszarze bezpośredniego oddziaływania inwestycji. Osoby spoza tego grona mogą zapoznać się z dokumentacją w urzędzie po wcześniejszym umówieniu terminu, jednak – jak podkreśliła wójt – procedura z udziałem społeczeństwa nie jest obecnie prowadzona, bo ocena oddziaływania na środowisko nie została jeszcze formalnie wszczęta. W praktyce oznacza to, że uwagi zgłaszane przez mieszkańców niebędących stronami postępowania nie mają na tym etapie żadnej mocy prawnej.
Mieszkańcy nie zamierzają jednak na tym poprzestać. Trwa zbiórka podpisów przeciwko inwestycji – do tej pory zebrano ich już 160 – a społeczność zapowiada zorganizowanie ostrego protestu, jeśli gmina nie dopuści jej do udziału w dalszej części procedury. Mieszkańcy podkreślają, że decyzje dotyczące inwestycji tej skali powinny zapadać w sposób przejrzysty i z realnym udziałem lokalnej społeczności, a nie w oparciu o wąską interpretację przepisów formalnych.
Do sprawy będziemy wracać.
Źródło: Przeclaw24.pl





