Do Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego trafiły w ostatnich dniach kolejne pisma dotyczące radnych Rady Miejskiej w Policach. Wnioskodawcy domagają się stwierdzenia wygaśnięcia mandatów trojga radnych – Małgorzaty Siemianowskiej, Adama Jaremy oraz Jadwigi Molendy. We wszystkich trzech przypadkach zarzutem jest naruszenie art. 24f ustawy o samorządzie gminnym, czyli tzw. antykorupcyjnego zakazu łączenia mandatu radnego z prowadzeniem działalności gospodarczej lub pełnieniem funkcji w podmiotach wykorzystujących mienie komunalne gminy.
W pierwszym z pism wnioskodawca zawiadamia wojewodę, że radna Małgorzata Siemianowska – prowadząca od 2007 roku jednoosobową działalność gospodarczą (kwiaciarnię) – miała po objęciu mandatu w maju 2024 roku wykorzystywać mienie komunalne gminy do celów związanych z tą działalnością. Zdaniem wnioskodawcy dotyczy to dwóch rodzajów sytuacji:
- organizacji warsztatów florystycznych w pomieszczeniach gminnych placówek – Szkoły Podstawowej w Tanowie, Szkoły Podstawowej w Trzebieży oraz Biblioteki Miejskiej w Policach – co miało mieć miejsce sześciokrotnie w latach 2024–2025, przy czym w publikowanych przez te instytucje relacjach radna miała być przedstawiana jako prowadząca konkretną firmę, a nie jako osoba prywatna;
- prowadzenia, według wnioskodawcy, regularnej sprzedaży towarów i usług na rzecz spółek komunalnych gminy Police (PEC S.A., PUP „Trans-Net” S.A., Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Police oraz Szczecińsko-Polickiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego) – łącznie miało to być, jak wylicza autor pisma, 38 transakcji na sumę niespełna 12 tysięcy złotych, rozłożonych na okres od maja 2024 do marca 2026 roku.
Na tej podstawie wnioskodawca twierdzi, że mandat radnej wygasł z mocy prawa już w maju 2024 roku i wzywa wojewodę do rozważenia wydania zarządzenia zastępczego, jeśli rada miejska sama nie podejmie uchwały o wygaśnięciu mandatu.
Wniosek dotyczący radnych Adama Jaremy i Jadwigi Molendy
Drugie pismo dotyczy dwojga innych radnych – Adama Jaremy i Jadwigi Molendy. Tym razem zarzut jest innej natury: autor wniosku twierdzi, że oboje radni przez około dwa lata równolegle z mandatem pełnili funkcje w Radzie Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej „Odra” w Policach, czyli podmiotu prowadzącego działalność gospodarczą, który – jak wskazuje wnioskodawca – miał w tym czasie umowy i relacje majątkowe z gminą Police dotyczące m.in. gruntów i infrastruktury komunalnej.
Zgodnie z ustawą, radny, który przed wyborem pełnił taką funkcję, ma trzy miesiące od złożenia ślubowania na rezygnację z niej lub zaprzestanie działalności gospodarczej. Wnioskodawca podnosi, że oboje radni od niedawna nie pełnią już funkcji w radzie nadzorczej (w KRS wciąż widnieją jako członkowie rady, na stronie internetowej spółdzielni zostali już usunięci), ale stało się to dopiero po ponad dwóch latach od objęcia mandatu, co – jego zdaniem, i zgodnie z powoływanym przez niego orzecznictwem NSA – nie „naprawia” wcześniejszego naruszenia zakazu i nie zapobiega wygaśnięciu mandatu z mocy prawa po upływie ustawowego trzymiesięcznego terminu.
Rada nadzorcza jako organ kontrolny – gdzie przebiega granica?
Sprawa radnych Jaremy i Molendy dotyka kwestii, która od lat budzi wątpliwości interpretacyjne: czy zasiadanie w radzie nadzorczej spółdzielni – organie z definicji kontrolnym, a nie zarządzającym – w ogóle mieści się w zakazie z art. 24f ust. 1 u.s.g.?
Przepis ten literalnie zabrania radnemu prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia komunalnego, zarządzania taką działalnością oraz bycia przedstawicielem lub pełnomocnikiem w jej prowadzeniu. Rada nadzorcza w spółdzielni – w odróżnieniu od zarządu – nie prowadzi bieżących spraw ani nie reprezentuje spółdzielni na zewnątrz, lecz sprawuje nadzór nad jej działalnością. To rozróżnienie bywało w orzecznictwie podstawą do zawężającej wykładni: w jednej ze starszych spraw sąd administracyjny uchylił zarządzenie zastępcze wojewody dotyczące radnego będącego przewodniczącym rady nadzorczej banku spółdzielczego obsługującego kasowo budżet gminy, argumentując, że przepisu o charakterze represyjnym nie należy wykładać rozszerzająco, a sama funkcja w organie nadzorczym – bez uprawnień decyzyjnych czy zarządczych – nie musi automatycznie oznaczać „zarządzania” działalnością gospodarczą w rozumieniu ustawy.
Jednocześnie w ostatnich latach linia orzecznicza NSA i wojewódzkich sądów administracyjnych w sprawach dotyczących art. 24f wyraźnie ewoluuje w stronę wykładni surowszej i bardziej formalnej: sądy konsekwentnie podkreślają, że dla stwierdzenia naruszenia nie ma znaczenia, czy radny osiągnął z danej sytuacji jakąkolwiek korzyść majątkową, czy działanie miało charakter jednorazowy czy stały, odpłatny czy nieodpłatny – liczy się sam fakt powiązania z mieniem komunalnym. Ten kierunek – „rozstrzygający jest sam fakt korzystania”, a nie jego skutek finansowy – w praktyce zawęża pole do obrony opartej na argumencie „nie miałem żadnego wpływu ani zysku”, co może w kolejnych sprawach osłabiać także argumentację odwołującą się do czysto kontrolnego charakteru rady nadzorczej.
Warto podkreślić, że oba pisma to na razie jednostronne wnioski, a nie rozstrzygnięcia. To do Rady Miejskiej w Policach będzie należała w pierwszej kolejności ocena, czy doszło do naruszenia art. 24f ustawy o samorządzie gminnym, i ewentualne podjęcie uchwały o wygaśnięciu mandatu. Dopiero gdyby rada tego nie zrobiła, ustawa przewiduje, że decyzję – w formie zarządzenia zastępczego – może wydać wojewoda na podstawie art. 98a ustawy o samorządzie gminnym.
Sprawa dotyczy radnych obecnej kadencji Rady Miejskiej w Policach, wybranej w wyborach samorządowych w 2024 roku. Jeśli wojewoda lub rada miejska uznają zarzuty za zasadne, dla trojga radnych będzie to oznaczało utratę mandatu.
Obecnie podobne postepowanie prowadzone jest wobec radnego Wojciecha Dudka.





