Sytuacja polityczna w Policach przypomina delikatną równowagę, w której każdy z graczy trzyma już rękę na rękojeści własnej broni. Choć oficjalnie Koalicja Obywatelska oraz ugrupowanie burmistrza Krystiana Kowalewskiego – Projekt Police – współtworzą lokalny układ rządzący, to chłodna analiza faktów prowadzi do jednego wniosku: trwałe utrzymanie tego sojuszu jest politycznie niemożliwe, a oficjalny rozbrat pozostaje jedynie kwestią czasu.
Struktura władzy, wyraziste personalia oraz nadchodzący kalendarz wyborczy nieuchronnie prowadzą obie strony na kurs kolizyjny. Dlaczego? Koalicja Obywatelska w powiecie polickim nie jest słabym partnerem, który musi zabiegać o względy lokalnych komitetów. Partia dysponuje silną strukturą, sprawuje władzę w Powiecie Polickim oraz posiada liczny, sprawny klub w Radzie Miejskiej w Policach. O wiele sprawniejszy, nić zaplecze Krystiana Kowalewskiego.
Dla ugrupowania o tak mocnym zapleczu politycznym i społecznym pozycja „młodszego partnera” czy przystawki popierającej decyzje burmistrza jest na dłuższą metę nie do zaakceptowania. KO ma pełne prawo i polityczny obowiązek dążyć do przejęcia pełnej odpowiedzialności za gminę.
Damian Walczak – on już pracuje
W polityce lokalnej abstrakcyjne ambicje muszą mieć konkretne nazwisko. KO nie musi szukać lidera po omacku. Postać Damiana Walczaka, obecnego wicestarosty polickiego, idealnie wpisuje się w strategię zmiany generacyjnej i merytorycznej w Policach. Wicestarosta w ostatnim czasie jest bardzo aktywny, ma poparcie nie tylko lokalnych polityków, ale również samorządowców i parlamentarzystów ze Szczecina.
Mocne strony kandydatury Damiana Walczaka także są: ma już doświadczenie samorządowe zdobyte na poziomie powiatowym, zaplecze w postaci sprawnego aparatu Koalicji Obywatelskiej i co najważniejsze: brak bezpośredniego powiązania z potknięciami i kontrowersjami obecnego zarządu gminy. Wystawienie Damiana Walczaka przeciwko Krystianowi Kowalewskiemu w nadchodzących wyborach będzie naturalnym krokiem. Aby jednak ta kandydatura brzmiała wiarygodnie, KO musi w odpowiednim momencie wyraźnie odciąć się od dotychczasowego współrządzenia i zaprezentować autorski program dla Polic.
Może się okazać, ze po wyborach parlamentarnych KO zmieni swoją politykę względem Polic i lokalnego podwórka, ale na razie to Walczak jest żelaznym kandydatem.
Afery i grzechy jednoosobowych decyzji
Największym obciążeniem dla trwałości obecnej koalicji są nawarstwiające się kontrowersje wokół zarządzania gminą przez burmistrza Kowalewskiego. Wprawdzie KO obroniło mandat Wojciecha Dudka, ale w kuluarach wszyscy mówią wprost: powinien stracić mandat. Teraz Projekt Police będzie bronił mandatów radnych KO, wobec których także są kontrowersje. To transakcja w czystek postaci, a nie transparentność. Nie sposób również nie zauważyć, że i wyborcy coraz wyraźniej dostrzegają błędy decyzyjne obecnego burmistrza, brak przejrzystości czy autorytarne zacięcie w podejmowaniu kluczowych decyzji. A kluczową zasadą polityczną jest to, że partner koalicyjny chętnie dzieli sukcesy, ale nigdy nie chce płacić rachunku za cudze grzechy. Liderzy Koalicji Obywatelskiej doskonale zdają sobie sprawę z ryzyka wizerunkowego. Dalsze ślepe żyrowanie decyzji Krystiana Kowalewskiego oznacza branie współodpowiedzialności za potencjalne afery i niegospodarność. W interesie politycznym KO leży punktowanie tych potknięć i w pewnym momencie pokazanie mieszkańcom: „Widzimy te błędy, nie zgadzamy się na nie i mamy alternatywę”.
Walka o ten sam elektorat. Zgrzyty są nieuniknione
Projekt Police oraz Koalicja Obywatelska walczą w gruncie rzeczy o ten sam profil wyborcy – mieszkańca poszukującego nowoczesnego, przewidywalnego i proeuropejskiego samorządu. Nie da się prowadzić skutecznej kampanii wyborczej, będąc w bezkrytycznym uścisku z konkurentem. Im bliżej wyborów, tym napięcie w radzie miejskiej będzie rosło.
Co więcej: sojusz KO z Projektem Police od początku miał charakter transakcyjny. W zamian za spokój, stanowiska w radach nadzorczych: przecież Damian Walczak zasiada w Radzie Nadzorczej PEC Police, został powołany przez Kowalewskiego, podobnie zresztą jak Monika Grzywna-Kadłubowska – żona wiceprezydenta Szczecina, Łukasza Kadłubowskiego z Koalicji Obywatelskiej. Wiceburmistrzem jest Magdalena Sosnowska, która objęła stanowisko również ze względu na porozumienie koalicyjne. Ale czy „przyjaźń” w polityce, kupiona za pieniądze, jest trwała?
Dziś pragmatyzm nakazuje Koalicji Obywatelskiej przygotowywać się do kontrolowanego ewakuowania się ze wspólnego rządu, zanim błędy burmistrza Kowalewskiego pociągną w dół wskaźniki poparcia dla KO. Afera z radami nadzorczymi, śledztwo prokuratorskie w sprawie przekroczenia uprawnień wobec pracownika miejskiej biblioteki. Ciężarem jest tez wizerunek miasta, które mieszkańcy coraz częściej określają mianem zaniedbanego i brudnego, tak, jakby nie było w nim gospodarza.
Przejęcie inicjatywy przez Damiana Walczaka i obranie własnej ścieżki to jedyny logiczny scenariusz dla KO w Policach. Dziś już nie ma pytań, czy dojdzie do pęknięcia, ale w który moment Koalicja Obywatelska uzna za optymalny, by zadać polityczny cios i otworzyć nowy rozdział w historii polickiego samorządu.





