Podczas wczorajszego protestu mieszkańców Kościna przeciwko planowanej budowie żwirowni, zabrakło jakiejkolwiek reprezentacji ze strony rządzącej w gminie koalicji. Na miejscu nie pojawił się ani jeden radny związany z obozem wójt Magdaleny Zagrodzkiej, nie było też samej wójt. Jedyny obecny przedstawiciel urzędu gminy stanął, jak zauważają uczestnicy protestu, po stronie inwestora, a nie mieszkańców.
Protest, zorganizowany w odpowiedzi na zamiar budowy żwirowni w Kościnie, zgromadził mieszkańców sołectwa i okolicznych miejscowości, którzy od tygodni domagają się zatrzymania procesu inwestycyjnego. Mimo skali zaangażowania społecznego i wcześniejszych deklaracji ze strony władz gminy, na wydarzeniu zabrakło jakiegokolwiek przedstawiciela rady gminy związanego z koalicją rządzącą.
Nieobecność radnych koalicji, a przede wszystkim brak obecności samej wójt Magdaleny Zagrodzkiej, została odebrana przez uczestników protestu jako sygnał lekceważenia ich postulatów. Jedyna osoba reprezentująca urząd, która pojawiła się na miejscu, nie stanęła – jak podkreślają protestujący – po stronie mieszkańców, lecz po stronie inwestorów planujących budowę biogazowni.
– Mieliśmy pewne problemy z zaufaniem, ale dawaliśmy szanse na wspólne działania pani wójt – komentują rozgoryczeni mieszkańcy. – Teraz wiemy, że na Zagrodzką liczyć nie możemy. Dla gminy liczą się pieniądze, a nie ludzie.
Jest też deklaracja dalszej walki.
– Nie będziemy sie oglądali na Magdę Zagrodzką, jest nasza sąsiadką ale bez względu na jej postawę, będziemy walczyli o zatrzymanie inwestycji. A jej radni, jak i ona sama, zobaczą, czym jest siła wyborców… już niebawem – komentowali.
Były też bardziej ostre słowa:
– Niedawno ktoś w internecie napisał, że w Dobrej mamy plagi takie jak żwirownia, MOP w Sławoszewie, czy też zdymisjonowany wicewójt. Ale chyba największą plagą jest osoba, która nas oszukała. Mogła od początku powiedzieć: chcę żwirowni, przynajmniej byśmy wiedzieli, z czym się mierzyny. A ona nas zwodziła, a dziś nie miała odwagi przyjść, tak jak i jej radni – komentowali uczestnicy protestu.
Dla wielu uczestników brak Magdaleny Zagrodzkiej i jej radnych był wymownym gestem, potwierdzającym ich wcześniejsze obawy o to, że proces inwestycyjny prowadzony jest bez realnego uwzględnienia głosu lokalnej społeczności. Mieszkańcy, którzy już wcześniej zarzucali władzom pomijanie ich w postępowaniu, odczytują nieobecność lokalnych włodarzy jako kolejny dowód na brak woli dialogu ze strony gminy.





