Materiał opisujący kulisy kryzysu nie jest anonimowym nagraniem krążącym w sieci – opublikowała go osobiście Grupa Azoty na swoim oficjalnym, zweryfikowanym profilu na Facebooku, podpisując go wprost jako ujawnienie wyników wewnętrznego śledztwa dotyczącego przestępstw menedżerskich i politycznej brawury wokół inwestycji. To rzadki przypadek, w którym duża spółka skarbu państwa sama publicznie i w tak dosadny sposób rozlicza własne kierownictwo z przeszłości. W nagraniu, w momencie gdy narracja mówi o wielokrotnych próbach przejęcia spółki przez rosyjskie interesy, pojawia się zdjęcie przypominające Władimira Putina, z zaczernionym fragmentem twarzy wokół oczu.
Grupa Azoty to drugi co do wielkości producent nawozów w Unii Europejskiej – spółka, bez której ceny polskiej żywności i gazu byłyby wyższe, a rolnicy płaciliby więcej za nawozy. To także firma, o której przejęcie przez lata zabiegały rosyjskie interesy. Tego, czego nie udało się osiągnąć Kremlowi, koncern niemal doświadczył sam – za sprawą jednej inwestycji, która w ciągu kilku lat doprowadziła go na skraj niewypłacalności.
Jak topniała wartość giganta
W szczytowym momencie, w 2015 roku, kurs akcji Grupy Azoty sięgał 113 zł, a kapitalizacja spółki liczona była w miliardach złotych. Dziś akcje wyceniane są na około 16 zł, a kapitalizacja giełdowa koncernu to niespełna 2 mld zł – to spadek rzędu kilkudziesięciu procent w skali dekady, potwierdzony aktualnymi notowaniami spółki. Jednocześnie zadłużenie szło w zupełnie przeciwnym kierunku: jak przyznał sam zarząd Grupy Azoty podczas prezentacji wyników za 2025 rok, w latach 2014–2025 dług grupy wzrósł z 3,5 mld zł do aż 18,2 mld zł – to niemal dokładnie te same wielkości, o których mówi się w krążącym w sieci materiale opisującym sprawę jako jedno z największych biznesowych marnotrawstw III RP.
Rok 2025 zakończył się dla koncernu ponad 5,1 mld zł skonsolidowanej straty netto, w dużej mierze za sprawą gigantycznego odpisu księgowego. Sam koszt obsługi zadłużenia stał się dla spółki jednym z największych wyzwań finansowych – Grupa Azoty osiągnęła w tym samym roku dodatni, ale wciąż skromny wynik EBITDA na poziomie 322,76 mln zł, czyli kwotę bliską tej wspominanej w nagraniu jako roczny zysk operacyjny. Zestawienie tej liczby z rocznymi kosztami odsetkowymi idącymi w setki milionów złotych dobrze pokazuje, dlaczego prezes spółki Marcin Celejewski określa dziś restrukturyzację zadłużenia jako absolutny priorytet firmy.
U źródeł kryzysu leży decyzja o budowie kompleksu petrochemicznego Polimery Police – inwestycji obejmującej instalację do produkcji propylenu metodą odwodornienia propanu oraz instalację do wytwarzania polipropylenu. Projekt, którego budżet ostatecznie przekroczył 7,2 mld zł (według niektórych szacunków nawet 1,8 mld dolarów), miał być jednym z filarów rozwoju polskiej petrochemii. Stał się jednak przedsięwzięciem, które przez lata pochłaniało kolejne miliardy złotych bez adekwatnego zwrotu.
Generalny wykonawca, koreańska firma Hyundai Engineering, wielokrotnie występował o wydłużenie terminu realizacji i dodatkowe wynagrodzenie – działo się tak w listopadzie 2023, lutym 2024 i we wrześniu 2024 roku. Spór między stronami eskalował do tego stopnia, że pod koniec 2025 roku wykonawca skierował przeciwko Grupie Azoty Polyolefins pozew arbitrażowy na kwotę do 2,98 mld euro, a spółka ze swojej strony odrzuciła jego roszczenia i zażądała ponad 111,8 mln euro kar umownych.
Huczne otwarcie, awaria i wnioski o upadłość
22 czerwca 2023 roku na terenie zakładów w Policach odbyła się uroczysta inauguracja produkcji, w której uczestniczył ówczesny premier Mateusz Morawiecki. Mówił wtedy o wielkim sukcesie, wykonanym w założonym czasie i budżecie. Jak ujawnił później obecny prezes Zakładów Chemicznych Police, w momencie tej ceremonii instalacja formalnie jeszcze nie uruchomiła pełnej produkcji. W kolejnych miesiącach fabrykę dotknęły kolejne poważne problemy – w listopadzie 2023 roku doszło do pożaru instalacji podczas jej wychładzania, a w czerwcu 2025 roku produkcję ostatecznie wstrzymano z powodu poważnej awarii technicznej.
Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że pod koniec listopada 2025 roku spółka Grupa Azoty Polyolefins złożyła formalny wniosek o ogłoszenie upadłości. Obecne kierownictwo koncernu nie ma wątpliwości co do przyczyn: jak mówiła w sierpniu 2026 roku Małgorzata Królak, prezes Grupy Azoty Polyolefins, uruchomienie instalacji w 2023 roku odbyło się, mimo że zakład nie posiadał wymaganych pozwoleń, miał liczne wady i usterki, a produkcję przy użyciu łatwopalnych i wybuchowych węglowodorów rozpoczęto, zanim instalacja była do tego technicznie i formalnie gotowa.
Sprawa trafiła do prokuratury
27 listopada 2025 roku Grupa Azoty złożyła w Prokuraturze Okręgowej w Tarnowie pierwsze zawiadomienie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa wyrządzenia szkody majątkowej przy realizacji inwestycji Polimery Police. Zawiadomienie poprzedziły dwa wystąpienia pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli z lutego 2025 roku, dotyczące zarówno funkcjonowania całej grupy w latach 2019–2023, jak i samego nadzoru właścicielskiego nad spółkami zależnymi.
Jak przekazała Małgorzata Królak, spółka przygotowuje kolejne zawiadomienia – jedno obejmuje okoliczności samego uruchomienia instalacji w 2023 roku, drugie dotyczy nieuzasadnionych kosztów i wydatków, w tym gwałtownej rozbudowy struktur dyrektorskich i działań marketingowych w latach 2021–2023, niewspółmiernej do faktycznego stanu zaawansowania projektu. Trzecie zawiadomienie odnosi się do udzielania przez Grupę Azoty i jej spółki zależne niezabezpieczonych pożyczek na rzecz Grupy Azoty Polyolefins, przez co koncern miał stracić ponad 220 mln zł. Według wewnętrznych szacunków zarządu łączna skala szkód związanych z całym projektem liczona jest w miliardach złotych.
Pracownicy płacą cenę kryzysu
W Grupie Azoty pracuje obecnie około 14 tysięcy osób. Prezes Celejewski wprost przyznaje, że to oni ponoszą dziś realne wyrzeczenia związane z sytuacją finansową koncernu – wynagrodzenia pozostają zamrożone, a część zapisów zakładowych układów zbiorowych pracy zawieszono. Związki zawodowe reprezentujące zakłady w Puławach, Policach, Kędzierzynie, Tarnowie i Siarkopolu ogłosiły w tej sytuacji stan pogotowia strajkowego, zwracając uwagę, że część załogi zarabia poniżej płacy minimalnej, podczas gdy sam zarząd wydał w 2025 roku blisko 100 mln zł na zewnętrzne usługi doradcze i prawne.
Losy nieudanej inwestycji mają się rozstrzygnąć poprzez sprzedaż Grupy Azoty Polyolefins koncernowi Orlen za około 1,35 mld zł. Transakcja ma zmniejszyć zadłużenie całej grupy o 4,7 mld zł, z 18,2 mld do 13,5 mld zł, a jej finalizacja planowana jest na trzeci kwartał 2026 roku. Równolegle Grupa Azoty prowadzi negocjacje z bankami finansującymi w sprawie wydłużenia terminów spłaty pozostałego zadłużenia do 2030 roku oraz planuje emisję akcji, która ma dodatkowo wzmocnić jej kapitały.
Zarząd koncernu deklaruje, że mimo skali kryzysu wciąż jest o co walczyć – produkcja w pozostałych zakładach grupy działa stabilnie, a firma pozostaje kluczowym elementem krajowego bezpieczeństwa żywnościowego. Czy uda się odbudować pozycję największego polskiego producenta nawozów bez dalszych ofiar wśród pracowników i bez kolejnych miliardowych strat, pokaże najbliższych kilkanaście miesięcy – to właśnie w tym czasie mają zapaść kluczowe decyzje banków, inwestorów i, być może, prokuratury.





