Sprawa nielegalnego składowiska odpadów w Kurowie wchodzi w decydującą fazę? Jak ustaliła nasza redakcja, w śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Szczecin-Zachód zarzuty usłyszały już dwie osoby. Jedną z nich jest Artur K. – znany szczeciński przedsiębiorca, dobrze ulokowany w lokalnym środowisku gospodarczym. Tożsamość drugiej podejrzanej osoby nie jest na razie nam znana, a prokuratura na razie nie podaje szczegółów dotyczących podejrzanych.
– Podejrzani odmówili składania zeznań – przekazała nam prokurator Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
To pierwszy moment w tej sprawie, w którym odpowiedzialność za nielegalne składowisko zaczyna przybierać konkretne, nazwane twarze – po ponad czterech latach, w których proceder toczył się praktycznie bez żadnych konsekwencji.
Jakie zarzuty?
Z naszych ustaleń wynika, że zarzuty obejmują co najmniej trzy przestępstwa przeciwko środowisku.
– Pierwszy z zarzutów dotyczy magazynowania, transportowania, przetwarzania lub unieszkodliwiania odpadów i substancji w sposób, który mógł zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi, mógł spowodować obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi, lub zniszczenia w świecie roślinnym i zwierzęcym – informuje Julia Szozda.
To właśnie ten przepis od początku znajdował się w centrum śledztwa – jak pisaliśmy wcześniej, biegły z zakresu ochrony środowiska, powołany przez prokuraturę, nie miał wątpliwości, że odpady w Kurowie magazynowane były w sposób stwarzający takie zagrożenie.
Informowaliśmy również, że prokuratura w kwietniu dokonała odkrywek na terenie nielegalnego wysypiska i odpady ponownie badał biegły. nie znamy jeszcze ustaleń, ale fakt, że postawiono zarzuty dwóm podejrzanym pozwala przypuszczać, że ponowna opinia potwierdziła tę pierwszą.
Kolejne z zarzucanych przestępstw dotyczy wyrządzenia istotnej szkody na obszarze objętym ochroną – w tym przypadku chodzi o teren wchodzący w skład sieci Natura 2000, na którym przez lata bez przeszkód funkcjonowało nielegalne składowisko. Polskie prawo penalizuje niszczenie, poważne uszkadzanie lub istotne zmniejszanie wartości przyrodniczej prawnie chronionego terenu lub obiektu, jeżeli powoduje to istotną szkodę. Biorąc pod uwagę skalę problemu – hałdy sięgające około 20 metrów wysokości i nawet 4 tysiące ton odpadów rozplantowanych na dużej powierzchni – trudno mówić o szkodzie nieistotnej.
– Podejrzanym grozi od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności – informuje prokurator Julia Szozda.
Odpady niebezpieczne z grup 15 i 17
Jak potwierdza prokuratura, wśród substancji zabezpieczonych na terenie składowiska znajdują się odpady oznaczone kodami z grup 15 i 17 katalogu odpadów, czyli odpady niebezpieczne.
Grupa 15 to odpady opakowaniowe i materiały zanieczyszczone – w tym przypadku mowa o opakowaniach zanieczyszczonych pozostałościami substancji niebezpiecznych, takich jak farby, rozpuszczalniki czy pestycydy, opakowaniach metalowych zawierających niebezpieczne elementy porowate (np. puste butle po gazie), a także sorbentach, materiałach filtracyjnych, tkaninach do wycierania i ubraniach ochronnych zanieczyszczonych substancjami niebezpiecznymi.
Grupa 17 to odpady budowlane i rozbiórkowe – w tym zmieszane odpady z betonu, gruzu ceglanego i materiałów ceramicznych zawierające substancje niebezpieczne, takie jak azbest, smoła czy farby ołowiowe, materiały izolacyjne zawierające azbest, inne materiały izolacyjne nasączone substancjami niebezpiecznymi (np. wełna mineralna), a także gleba i ziemia zawierające substancje niebezpieczne, w tym urobek z prac ziemnych.
Choć na pierwszy rzut oka część odpadów z grup 15 i 17 może sprawiać wrażenie materiałów stosunkowo obojętnych środowiskowo, rzeczywiste zagrożenie często pojawia się dopiero w procesie ich rozkładu i degradacji. W wyniku oddziaływania wilgoci, promieniowania UV, zmian temperatury oraz procesów biologicznych dochodzi do uwalniania substancji wtórnych, które mogą charakteryzować się wysoką mobilnością i toksycznością. Dotyczy to między innymi związków ropopochodnych, metali ciężkich, wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), pozostałości pestycydów czy rozpuszczalników organicznych. Substancje te mogą przenikać do gleby, powodując degradację jej właściwości biologicznych i chemicznych, a następnie migrować do wód gruntowych oraz powierzchniowych. W efekcie nawet odpady, które pozornie nie stanowią bezpośredniego zagrożenia, mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do trwałego zanieczyszczenia środowiska, zaburzenia lokalnych ekosystemów oraz pogorszenia jakości zasobów wodnych wykorzystywanych przez ludzi i zwierzęta.
Zanieczyszczona gleba i ziemia – nabiera szczególnego znaczenia w kontekście wcześniejszych ustaleń WIOŚ, który już w 2021 roku alarmował o możliwym zaburzeniu stosunków wodnych w rejonie działek, oraz bliskości awaryjnego ujęcia wody dla Szczecina.
Wątek finansowy: nawet 9 milionów złotych
Sprawa ma także istotny wymiar finansowy, którego ostateczna skala wciąż wymaga potwierdzenia. Według naszych informacji, w grę może wchodzić uszczuplenie Skarbu Państwa z tytułu nieuiszczonych opłat w systemie BDO – Bazie Danych o Odpadach, które pobiera Urząd Marszałkowski właściwy dla miejsca prowadzenia działalności. Według naszej wiedzy, łączna kwota nieuiszczonych opłat może wynosić nawet do 9 milionów złotych.
Na razie nie jest to wątek formalnie potwierdzony przez prokuraturę, jednak jeśli się sprawdzi, sprawa Kurowa okaże się nie tylko jednym z większych przypadków nielegalnego składowania odpadów na Pomorzu Zachodnim, ale również jednym z poważniejszych przykładów strat finansowych Skarbu Państwa wynikających z funkcjonowania szarej strefy w branży odpadowej.
Przypominamy: co się stało w Kurowie?
Sprawa nielegalnego składowiska w Kurowie, na terenie gminy Kołbaskowo, to historia wieloletnich zaniedbań, które – jak się okazuje – mogą teraz zakończyć się odpowiedzialnością karną konkretnych osób.
Składowisko znajduje się na obszarze chronionym Natura 2000, w bezpośrednim sąsiedztwie przyszłego Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, a także w strefie ochronnej awaryjnego ujęcia wody dla Szczecina w Kurowie – elementu infrastruktury krytycznej, z którego Zakład Wodociągów i Kanalizacji miałby uruchomić zaopatrzenie miasta w wodę pitną w razie problemów z głównym ujęciem w Miedwiu.
Proceder nielegalnego zwożenia odpadów trwał co najmniej od 2021 roku. W ciągu kilku lat na terenie powstały dwie ogromne hałdy – jedna z nich sięgająca około 20 metrów wysokości, druga niższa, ale o większej powierzchni. Łącznie w ziemi może znajdować się nawet 4 tysiące ton odpadów.
Już w 2021 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Szczecinie przeprowadził kontrolę terenu i stwierdził masowe składowanie odpadów, ostrzegając jednocześnie o możliwym zaburzeniu stosunków wodnych w rejonie. Wyniki tej kontroli trafiły bezpośrednio do Wójt Gminy Kołbaskowo Małgorzaty Schwarz, wraz z wyraźnym wskazaniem podstaw prawnych zobowiązujących gminę do natychmiastowego działania – w tym do usunięcia odpadów na koszt gminy, jeśli zachodzi zagrożenie dla życia, zdrowia lub środowiska.
Mimo to – jak ustaliła nasza redakcja – żadne skuteczne działania ze strony gminy nie zostały podjęte. Proceder trwał nieprzerwanie, hałdy rosły, a teren nie był ani ogrodzony, ani oznakowany. Na początku 2025 roku odpady zostały przysypane ziemią i zarośnięte chwastami, co skutecznie zamaskowało problem – na szczęście wcześniej redakcja zabezpieczyła dokumentację fotograficzną całego procesu.
Sprawą od blisko dwóch lat zajmuje się Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód. Już w toku śledztwa biegły z zakresu ochrony środowiska jednoznacznie potwierdził, że odpady były magazynowane w sposób mogący zagrażać życiu lub zdrowiu człowieka, lub spowodować zniszczenia środowiskowe. Mimo to przez długi czas nikomu nie przedstawiono zarzutów, a teren nie został zabezpieczony ani wyczyszczony.
W kwietniu tego roku na terenie składowiska przeprowadzono wykopy, które – jak potwierdziła prokuratura – były elementem czynności procesowych w toczącym się śledztwie, mającym ustalić rzeczywisty charakter zdeponowanych odpadów.
Co istotne, przez cztery lata żadna z instytucji – ani gmina, ani WIOŚ, ani prokuratura – nie poinformowała Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinie o możliwym zagrożeniu dla rezerwowego ujęcia wody w Kurowie. O problemie ZWiK dowiedział się dopiero od naszej redakcji.
Teraz, z postawieniem zarzutów dwóm osobom, sprawa wchodzi w nowy etap. Wciąż otwarte pozostają pytania o odpowiedzialność instytucjonalną – w tym ewentualną bezczynność urzędników Gminy Kołbaskowo, którzy wiedzieli o procederze od 2021 roku – a także o to, kiedy teren w Kurowie zostanie wreszcie oczyszczony.
Prokuratura potwierdza. Wykopy na nielegalnym składowisku w Kurowie to element śledztwa
Sprawa jest rozwojowa
Z informacji, do których dotarła redakcja już jesienią ubiegłego roku wynika, że wójt gminy Kołbaskowo Małgorzata Schwarz doskonale wiedziała o zwożeniu odpadów do Kurowa już w 2021 roku. Mimo to nie podjęła żadnych skutecznych działań, aby powstrzymać proceder, mimo, że dysponuje całym aparatem Urzędu Gminy. Według naszych ustaleń, jedna z nieruchomości, na której utworzono składowisko, należy do znanego szczecińskiego przedsiębiorcy, dobrze ulokowanego w lokalnym środowisku gospodarczym. Druga zaś do dewelopera, który inwestował na terenie gminy Kołbaskowo.
Dziś w Urzędzie Gminy pojawiają sie pogłoski, że to tylko kwestia czasu, aż ktoś z urzędników także stanie przed obliczem prokuratora.
Czy Prokuratura rozważa obecnie rozszerzenie śledztwa o wątek możliwej bezczynności urzędników samorządowych, co mogłoby skutkować postawieniem zarzutów niedopełnienia obowiązków? To kolejne ważne pytanie, które należy postawić publicznie. Według naszej wiedzy, sprawa jest rozwojowa i odpowiedzialność karna może dosięgnąć kolejne osoby.
Do sprawy będziemy wracać.





