W gminie Kołbaskowo narasta spór, który może stać się symbolem szerszego problemu polskiej wsi – informuje serwis Top Agrar. Bartosz Gregor – rolnik i sołtys wsi Bobolin – chce rozwijać rodzinne gospodarstwo zajmujące się hodowlą bydła mięsnego. Zamiast wsparcia napotyka jednak na bariery wynikające z projektowanych dokumentów planistycznych. Chodzi o tzw. plan ogólny gminy – dokument, który w praktyce określa, co i gdzie będzie można budować. W przypadku gospodarstwa Gregorów jego zapisy mogą skutecznie zablokować rozbudowę infrastruktury niezbędnej do dalszego prowadzenia produkcji.
Jeszcze niedawno część gruntów należących do rodziny była przeznaczona pod zabudowę jednorodzinną. W nowym projekcie planu status tych terenów uległ zmianie – dziś są one określane jako przestrzeń otwarta. Dla rolnika oznacza to jedno: brak jasnej ścieżki rozwoju gospodarstwa. Paradoks polega na tym, że rodzina przez lata nie zdecydowała się na sprzedaż ziemi pod budownictwo, zachowując ją jako zaplecze dla działalności rolniczej. Teraz, gdy pojawiła się realna potrzeba rozbudowy, możliwości te są ograniczane.
Gospodarstwo Gregorów to nie działalność „na papierze”. To realna produkcja – kilkadziesiąt sztuk bydła rasy limousine, system oparty na pastwiskach i zapleczu budynkowym. Problem w tym, że obecne zapisy planistyczne ograniczają możliwość stawiania nowych obiektów inwentarskich. W praktyce oznacza to, że rozwój – a w dłuższej perspektywie nawet utrzymanie obecnej skali produkcji – może być niemożliwy.
Bez wsparcia instytucji
Rolnik próbował szukać wsparcia w instytucjach branżowych, jednak bez efektu. Brak jednoznacznego stanowiska ze strony samorządu rolniczego dodatkowo komplikuje sytuację i ogranicza możliwości wpływu na ostateczny kształt planu. Tym bardziej że – jak wynika z dostępnych opinii – problem nie dotyczy wyłącznie jednej działki czy jednego gospodarstwa. W całym obszarze brakuje wyraźnie wyznaczonych stref produkcji rolnej, co może mieć konsekwencje dla większej liczby rolników.
Zastrzeżenia do projektu planu pojawiły się także na poziomie krajowym. Wskazano, że niektóre rozwiązania mogą ingerować w przestrzeń produkcji rolnej i utrudniać rozwój istniejących gospodarstw. Jednocześnie to gmina pozostaje kluczowym decydentem. To na etapie konsultacji mogą zostać wprowadzone zmiany – o ile głos rolników zostanie uwzględniony.
Sprawa z Kołbaskowa pokazuje szersze napięcie: rozwój budownictwa jednorodzinnego i funkcji nierolniczych coraz częściej konkuruje z produkcją rolną o tę samą przestrzeń. Dla aktywnych gospodarstw oznacza to realne ryzyko – nie tylko ograniczenia inwestycji, ale w skrajnych przypadkach konieczność wygaszania działalności lub przenoszenia jej w inne miejsce.
Dla Bartosza Gregora i jego rodziny najbliższe miesiące będą kluczowe. Od ostatecznego kształtu planu zależy nie tylko rozwój gospodarstwa, ale też przyszłość kilku pokoleń pracy na tej ziemi.





