Spotkanie samorządowców z szefem Kancelarii Prezydenta RP Zbigniewem Boguckim – zorganizowane w środę w miejsce zapowiadanej debaty z prezydentem Karolem Nawrockim – miało być merytoryczną rozmową o przyszłości Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry. Obok wymiany argumentów zwolenników i przeciwników powołania parku narodowego, pojawiają się jednak pytania o reprezentację Kołbaskowa.
Wśród uczestników ze strony gminy Kołbaskowo znalazły się wójt Małgorzata Schwarz oraz radna Dorota Trzebińska. O ile obecność pierwszej z nich nie budzi wątpliwości – Schwarz kieruje gminą, na której obszarze planowany jest park narodowy – o tyle udział Trzebińskiej już tak.
Dorota Trzebińska jeszcze niedawno pełniła funkcję przewodniczącej Rady Gminy Kołbaskowo, jednak została z tej roli odwołana. Z formalnego punktu widzenia nie reprezentuje dziś rady – ani jako jej przewodnicząca, ani delegatka wyznaczona w drodze głosowania.
Jeśli więc spotkanie w Kancelarii Prezydenta miało charakter oficjalny, a udział w nim odbywał się w imieniu lokalnych władz, naturalnym reprezentantem rady byłby wiceprzewodniczący Krzysztof Przewoźniak. Tymczasem to Trzebińska znalazła się u boku wójt Schwarz, co rodzi pytania o zasadność i formalne podstawy jej obecności.
Polityczna lojalność zamiast reprezentacji
Decyzja Małgorzaty Schwarz, by do Warszawy zabrać właśnie Dorotę Trzebińską, wygląda jak demonstracja – nie tyle wobec prezydenta, co wobec własnych radnych. Trzebińska, odwołana z funkcji przewodniczącej, dziś nie ma żadnego mandatu, by reprezentować radę gminy. Jej obecność przy wójt podczas rozmów w Kancelarii Prezydenta to nie tylko symbol lojalności, ale też czytelny sygnał: Schwarz nie liczy się z opinią rady i nie zamierza tego zmieniać.
Trudno to wytłumaczyć inaczej niż próbą utrzymania politycznej kontroli nad przekazem. Zamiast wiceprzewodniczącego rady, który mógłby przedstawić niezależne stanowisko samorządu, wójt wybiera osobę, z którą łączy ją sojusz. To klasyczny przykład budowania „delegacji wygodnych” – takich, które nie zadają trudnych pytań i nie ryzykują dysonansu w oficjalnej narracji.
Jeszcze bardziej niepokojący jest brak przejrzystości. Jeśli Trzebińska uczestniczyła w spotkaniu jako redaktor naczelna gminnego pisma, pojawia się konflikt interesów – dziennikarz nie powinien brać udziału w konsultacjach politycznych po stronie władzy, którą ma później relacjonować. Jeśli była tam jako radna, to kto pokrył koszty wyjazdu i na jakiej podstawie?
Nie chodzi tylko o formalności. Ta sytuacja pokazuje sposób sprawowania władzy w gminie Kołbaskowo – wójt decyduje, kto reprezentuje samorząd, kto zabiera głos, a kto ma pozostać w cieniu. Dla radnych to jasny sygnał, że w lokalnej polityce miejsce na dialog kurczy się z każdym miesiącem.





