niedziela, 13 września, 2026
spot_img
spot_img

Najpopularniejsze

Zobacz również...

Wojna w domowym zaciszu KO. W Policach iskrzy na zapleczu, w tle obraźliwe słowa i kolejne wnioski o wygaszanie mandatów

Oficjalnie – jedność, dyscyplina i odpowiedzialność za region. Nieoficjalnie – ostry, niszczący konflikt, w którym chwyty poniżej pasa stały się chlebem powszednim. W Policach trwa bezpardonowa wojna wewnątrz lokalnych struktur Koalicji Obywatelskiej.

Próby zrzucania odpowiedzialności za polityczną burzę na opozycję czy inne ugrupowania powoli przestają działać. Coraz trudniej nie zauważyć, że za ostrymi starciami stoi nie zewnętrzny przeciwnik, ale wewnętrzny – powoli wyciekają szczegóły konfliktu trawiącego partię od środka.

Sytuacja w powiecie polickim do złudzenia przypomina wojnę na dwa fronty. Działają tu dwie grupy, w KO utworzyły się jasne linie podziału. Zamiast budowania wspólnej strategii, obie grupy skupiły się na walce o wpływy, dominację na lokalnej scenie politycznej oraz miejsca na przyszłych listach wyborczych. Atmosferę dodatkowo podgrzało starcie wewnątrz partyjnych elit. Jak wynika z informacji docierających z lokalnego podwórka, doszło do ostrego spięcia pomiędzy jednym z najważniejszych polityków ugrupowania w regionie a senatorką z KO. Powodem stały się obraźliwe, niedopuszczalne słowa kierowane pod jej adresem. Incydent ten wykroczył daleko poza zarysowania polityczne – stał się sprawą ambicjonalną i personalną, która jeszcze bardziej zaczyna psuć lokalny samorząd.

Narracja, według której zamieszanie wokół polickiej samorządności to jedynie inspirowany z zewnątrz atak konkurencji, ma się nijak do rzeczywistości. Zachowanie kluczowych działaczy wskazuje jednoznacznie, że ognisko zapalne znajduje się wewnątrz samej Koalicji.

– Opowieści o tym, że to prowokacja opozycji, można włożyć między bajki. To zasłona dymna. Zamiast siąść do stołu, nakręcają spiralę. Oni robią to po prostu sami sobie – przyznaje w rozmowie z nami bez ogródek jeden ze szczecińskich przedstawicieli partii.

Wskazuje, że w sytuacji, kiedy do Wojewody wpłynął wniosek o czynności kontrolne wobec Shivana Fate, partia dała staroście polickiemu narzędzia do obrony. Media i dziennikarze opłacani przez Koalicję Obywatelską już przed wynikami kontroli uznali, że staroście nie można niczego zarzucić, obarczając tym wszystkie możliwe instytucje i frakcje, tylko… nie samych siebie. I żeby była jasność: prawdopodobnie nie doszło do naruszenia prawa, ale o tym przekonamy się po zakończonych czynnościach kontrolnych, a nie przed.

Tymczasem zamiast deeskalacji i interwencji władz regionalnych, konflikt z tygodnia na tydzień przybiera na sile. Z informacji pozyskanych w środowisku szczecińskiej KO wynika, że stronnictwa nie zamierzają składać broni. W najbliższym czasie do sfery publicznej mogą trafić kolejne formalne wnioski o wygaszenie mandatów radnych. Wewnętrzne prześwietlanie oświadczeń majątkowych, funkcji w spółkach, łączenie biznesu z mandatami radnych i zasiadanie w radach nadzorczych stało się podstawowym orężem w walkach frakcyjnych.

Zapowiedzi załagodzenia sporu okazują się bez pokrycia. Przedstawiciele ugrupowania w Szczecinie nie pozostawiają złudzeń: na ten moment nie zanosi się na jakikolwiek kompromis.

Gra toczy się już nie tylko o polityczne wpływy w powiecie polickim, ale również o wizerunek całej formacji w regionie. Pytanie tylko, jak długo wyborcy będą przyglądać się tej samozagładzie i ile mandatów kosztować będzie partyjna wojna domowa, z której zwycięsko nie wyjdzie prawdopodobnie żadna ze stron wewnętrznego sporu.

Popularne Artykuły