Koniec wakacji to dla wielu osób powrót do porannego pośpiechu – budzik o szóstej, dzieci do przygotowania, dojazd do pracy czy szkoły. W tym rytmie makijaż, który jeszcze w sierpniu można było robić bez pośpiechu, nagle musi zmieścić się w kilka minut, a jednocześnie wciąż wyglądać świeżo i profesjonalnie. O tym, jak zbudować szybką, dzienną rutynę makijażową rozmawiamy z Aleksandrą Frydrych-Jankowską, wizażystką pracującą zarówno z klientkami indywidualnymi, jak i na planach zdjęciowych.
– Wrzesień to najczęściej moment, w którym skóra po lecie jest jeszcze lekko opalona, ale zaczyna tracić nawilżenie, bo zmienia się temperatura i wilgotność powietrza. Zanim w ogóle sięgniemy po kosmetyki kolorowe, warto dobrze nawilżyć twarz, to fundament, dzięki któremu cały makijaż trzyma się dłużej i nie podkreśla przesuszonych miejsc – mówi Aleksandra Frydrych-Jankowska.
Punktem wyjścia do szybkiego makijażu dziennego jest, jej zdaniem, ograniczenie liczby produktów do niezbędnego minimum, zamiast nakładania kolejnych warstw.
– Zamiast pełnego krycia podkładem, polecam lekki krem CC lub podkład o średnim kryciu, najlepiej w formule 2 w 1 z filtrem SPF. To oszczędza jeden krok pielęgnacyjny, a jednocześnie chroni skórę, która po wakacjach jest bardziej wrażliwa na słońce – wyjaśnia wizażystka.
Kolejnym elementem, który zdaniem Aleksandry Frydrych-Jankowskiej najbardziej skraca czas przygotowań, jest rezygnacja z precyzyjnego konturowania na rzecz jednego uniwersalnego produktu.
– Kremowy róż w sztyfcie lub kremie, który można nałożyć opuszkami palców na policzki, czoło i nos, daje naturalny, zdrowy efekt w kilkanaście sekund. To dokładnie odwrotność wieczorowego konturowania pędzlami, na które po prostu nie ma czasu w powszedni poranek – mówi.
Oczy, według wizażystki, nie wymagają we wrześniowym pośpiechu rozbudowanej kreski ani wielu cieni.
– Jeśli mam polecić jeden produkt, który robi największą różnicę w minimalnym czasie, to rzęsy podkręcone i pociągnięte jedną warstwą tuszu. To właśnie otwarte spojrzenie, a nie kolor na powiekach, sprawia, że twarz wygląda na wypoczętą, nawet po krótkiej nocy – zaznacza Aleksandra Frydrych-Jankowska.
Dodaje, że dla osób, którym zależy na dodatkowym efekcie w kilka sekund, dobrym rozwiązaniem bywa również delikatne rozjaśnienie kącika oka jasnym cieniem lub kredką. Na koniec makijażu ceniona wizażystka radzi wrócić do ust – ale w wersji maksymalnie uproszczonej.
– Pomadka w płynie o formule nawilżającej albo balsam koloryzujący, nałożony bez lusterka, jednym ruchem, wystarczy, żeby całość wyglądała dokończona. To ostatni krok, który zajmuje dosłownie kilka sekund, a wizualnie domyka cały makijaż – wyjaśnia.
Cała proponowana przez wizażystkę rutyna – nawilżenie, lekki podkład z filtrem, kremowy róż, tusz do rzęs i pomadka – mieści się w pięciu, może sześciu minutach, a więc dokładnie w tyle czasu, ile realnie mają rano rodzice odprowadzający dzieci do szkoły czy osoby wpadające do biura przed pierwszym spotkaniem.
– Makijaż na wrzesień nie musi być efektowny. Musi być funkcjonalny, trwały i na tyle prosty, żeby dało się go powtórzyć z zamkniętymi oczami, dosłownie w biegu – podsumowuje Aleksandra Frydrych-Jankowska.
Dla osób, które chciałyby dobrać tę szybką rutynę indywidualnie do swojej cery, kolorytu i stylu życia, dobrym krokiem jest wizyta w gabinecie Aleksandry Frydrych-Jankowskiej. To właśnie podczas takiej konsultacji można uzyskać fachową poradę – dobór odpowiednich kosmetyków, kolorystyki i techniki nakładania makijażu – opartą na wiedzy i doświadczeniu wizażystki, a nie na uniwersalnych wskazówkach, które nie zawsze sprawdzają się przy konkretnym typie urody.





